Moja przygoda z makijażem sięga początków tego bloga, czyli roku 2015. Kochałam makijaż. Byłam zachwycona każdą wychodzącą nowością, kolorowymi paletami cieni. Był taki moment w mojej karierze też, że malowałam klientki. To wszystko się gdzieś tam rozbiło i zrezygnowałam z tej ścieżki kariery. Chociaż zdarza mi się okazjonalnie malować różne kobiety, w tym w zeszłym roku malowałam moją mamę, na jej ślub.
Z moim codziennym makijażem przez lata też było różnie. Od kolorowych, bardzo awangardowych makijaży na co dzień, po brak kompletnie makijażu przez miesiące. Ostatnio zmieniłam ścieżkę kariery, zawód i trochę styl ubierania i wróciłam do makijażu codziennego. Jest on zdecydowanie bardziej delikatny i o zgrozo oparty na różu do policzków.
Nie powiem zainspirowały mnie do tego zakupy kosmetyczne, o których pisałam w lipcu. Nowe kosmetyki z marki glamshop, dodatkowo takie, które się sprawdzają, to idealna okazja, by wrócić do malowania.
TWARZ
Moją bazą pod makijaż, jest pielęgnacja. Rano używam tylko serum nawilżającego i kremu z spf50. Daje się temu wchłonąć i po około 20-30 minutach zabieram się do makijażu. Jako podkładu ulubiłam sobie Glamshop VIP podkład wygładzający. Napisałam o nim osobny post i możecie go przeczytać (klik). Chyba znalazłam swój ideał. Ma niewielkie/średnie krycie, pięknie wyrównuje kolor i doskonale wtapia się w skórę. Mogłabym mieć jaśniejszy odcień, ale na pewno dokupię jaśniejszy. Uwielbiam jak on wygląda na skórze. Korektor, który aktualnie katuje to Glamshop Joy. Produkt ma średnie krycie i dobrze się blenduje. Dodatkowo po wielu godzinach nie wygląda źle pod oczami. W tym etapie używam gąbeczki do makijażu.
Mam cerę raczej mieszaną, więc puder jest obowiązkową pozycją w mojej rutynie. Używam na przemian dwóch: Brushup! By Maxineczka Satin Lose Powder albo Hebe Translucent Loose Setting Powder. Jak możecie zauważyć wolę satynowe wykończenie, bardziej naturalne niż matowe. Chociaż największą różnicę w jakości mojego makijażu jest sposób nakładania pudru. Po latach zrezygnowałam z wciskania pudru puszkiem, czy bakingu. Nakładam puder dużym pędzlem i omiatam produktem buzię. Od czasu jak tak robię, nie mam problemu z tym, żeby makijaż mi się rozwarstwiał.
POLICZKI
Zrezygnowałam z dużej ilości bronzera, na rzecz dużej ilości różu. Teraz 16 letnia ja, dostałaby zawału. Jak już używam bronzera to od lat jest to Bell Hypoalergenic Fresh Bronze Powder. Świetny, tani, łatwy w obsłudze. Mój ulubiony na świecie róż, w którym się zakochałam to Mity od Glamshopu. Ma on taką rozświetlającą złotą bazę. Według mnie wygląda idealnie! Wisienką na torcie jest rozświetlacz z tej samej serii co róż- Jutrzenka od Glamshopu.
OCZY
Nie zawsze używam cieni do powiek. Jeśli tego nie robi nakładam rozświetlacz na powiekę. Jak robię makijaż oka to aktualnie używam paletki Nude Glam również z Glamshopu. Od lat uwielbiam ich cienie rozświetlające, więc one są moją główną częścią makijażu oka. Zawsze po macoszemu traktuje brwi. Nie lubię ich malować, podkreślać. Dopełniam ewentualne luki kredką Catrice Slim'matic Ultra Precise 040.
Miałam ostatnio fazę na robienie makijażu i nie malowanie rzęs, jakoś nie podobało mi się jak one wyglądają pomalowane. Jednak ostatnio odkryłam uwaga, zalotkę do rzęs, chyba jako ostatnia na świecie. Także używam zalotki i tuszu Eveline Variette.
Tak wygląda całość makijażu i zwykle psikam na koniec buzię jakąś formą fixera. Używam Hean Fixes Spray albo Loreal Infaillible.
Tak zrobiony makijaż dotrzymuje mi kroku kilkanaście godzin dziennie. Nie poprawiam makijażu w ciągu dnia, po prostu w nim żyje.
Dajcie znać jak wygląda Wasz makijaż na co dzień/1
Z tej gromadki znam jedynie tusz i bardzo dobrze wspominam. Chętnie bym do niego wróciła :) Ogólnie bardzo lubię tusze Eveline.
OdpowiedzUsuńFajny zestaw, żadnego z tych produktów nie znam.
OdpowiedzUsuń