In kosmetyki włosy

PIELĘGNACJA WŁOSÓW- WIOSNA 2019 I GARNIER, PANTENE, FEEL FREE, AVON, PETAL FRESH

Hej,

Dawno nie było pielęgnacji włosów w moim wykonaniu. Darowałam sobie nawet polecanie kosmetyków do włosów w poście z ulubieńcami roku, bo uważałam, że moje włosy są w stanie tragicznym i nie ma co się wychylać przed szereg. Jednak sytuacja się drastycznie zmieniła i postanowiłam podzielić się z Wami moimi sprawdzonymi kosmetykami i pewnymi trikami pozwalającymi na osiągnięcie lepszego wyglądu włosów.








Na początek parę informacji o moich włosach.

Pierwsze o czym należy wspomnieć to, to że mam długie włosy, które aktualnie są do połowy pleców.  W dodatku są gęste i jest ich bardzo dużo. Moje włosy są aktualnie w procesie wracania do naturalnego koloru, który określiłabym jako mysi, jasny brąz. Warto tu też napomknąć, że moje włosy po hennowaniu, czyli nawet jak urosną jeszcze metr, nie będę ich mogła oddać.

Dość standardowo mam trochę suche końców i dość przetłuszczająca się skórę głowy. Mają też tendencję do plątania się.







OCZYSZCZANIE


SZAMPON


Zacznijmy od oczyszczania. Zawsze powtarzałam, że szampon ma tylko myć i nie zwracałam na niego uwagi. To się powoli zmienia i idzie w dobrą stronę. Postanowiłam spróbować czegoś nowego. Padło na bardzo polecany w środowisku włosomaniaczek szampon PETAL FRESH  SCALP TREATMENT SHAMPOO TEA TREE. Ostrzegam, on naprawdę pachnie olejkiem z drzewa herbacianego. Ten gagatek nie zawiera SLS, który jest silnym detergentem, a jego łagodniejszą wersję. Po zwala mi on na jedne dzień więcej bez mycia skóry głowy, co dla mnie jest ogromnym plusem.  Pieni się doskonale, spieniony spieniaczem do szamponów.  Po zostawia też moje włosy uniesione delikatnie od nasady. Po za tym robi przede wszystkim to co ma robić, czyli oczyszcza.


SPIENIANIE


O spienianiu szamponu już nie raz mówiłam. Po co to robić? Po pierwsze oszczędność. Nie muszę mówić ile ja zużywam szamponów w ciągu roku, czy nawet miesiąca? Po drugie spieniony szampon łatwiej dociera w zakamarki skóry głowy, łatwiej je czyście i jest o wiele prostszy do spłukania.

W czym spieniać szampon? Można pokusić się o spieniacze z Allexpress, albo po prostu użyć opakowania z atomizerem do spieniania, np. po piance do mycia rąk czy po piance do mycia twarzy.



PEELINGOWANIE



Tak jak na twarzy, tak i na ciele peelingowanie jest ważne. A pod włosami też mamy skórę, o której peelingowaniu często zapominamy. Można do tego kupić specjalny produkt, albo też wykonać taki peeling samemu. Korzystam sama z peelingu cukrowego, dodaję dwie łyżki cukru do porcji szamponu, dokładnie masując skórę głowy i spłukuję to.


UWAGA: peelingowanie skóry głowy cukrem jest dość mocnym sposobem peelingowania, nie polecam tego robić jeśli macie wrażliwą skórę głowy, która jest podatna na łupież, czy inne alergiczne akcje. W takim przypadku polecam rozejrzeć się za peelingiem z jakimiś kwasami, który nie uszkodzi mechanicznie waszej skóry głowy.





OLEJOWANIE

Olejowanie jest podstawą mojej pielęgnacji włosów. Jest one potrzebne, aby zatrzymać i utrzymać nawilżenie we włosach, zadbać o nie dogłębnie i zregenerować włosy. Olej jaki wybierzecie jest kwestią bardzo indywidualną i zależy w głównej mierze od porowatości włosów, na której się nie znam, więc po prostu testuje, jak zawsze, wszystko na sobie i wyciągam wnioski. 


PODKŁAD POD OLEJ


Mało osób zdaje sobie, że olej nie nawilża sam w sobie włosów, a zatrzymuje nawilżenie. Jest to konkretna różnica. Olej potrzebuje podkładu pod niego. Może to być woda z cukrem, lub miodem, hydrolat, albo wasz ulubiony tonik. Tak też jest w moim przypadku. Używam do tej roli toniku marki FELL FREE REFRESHING FACIAL TONER. Ma on odznakę ECOCERT i cudny skład. To twarzy sprawdza się równie świetnie.

Tonik mam w atomizerze, tak też używam go do twarzy, spryskuje całą głowę i włosy, by były lekko wilgotne. I nakładam olej


OLEJ



Olej jak już wspomniałam jest indywidualną kwestią. Polecam udać się na kanał lub bloga Agnieszki (klik), tam na pewno znajdziecie odpowiedź na pytanie, który olej będzie dla Was odpowiedni. Ja ostatnio ukochałam sobie masło shea, do olejowania. Moje jest z marki NATURALME. Podgrzewam je w mikrofalówce, aby osiągnąć płynną konsystencję. Nakłada mniej więcej łyżkę stołową, maksymalnie dwie na włosy od ucha w dół, skupiając się bardzo na końcówkach. 


EMULGOWANIE OLEJU



Słowo i zwrot, który sprawia najwięcej wątpliwości. Trudne słowo, kojarzy się ze skomplikowanym procesem.  Nic bardziej mylnego. Chodzi po prostu o to by przed myciem włosów nałożyć odżywkę, maskę, by wspomóc zmywanie oleju. 

Wygląda to po prostu tak, że zmywacie olej, który siedział na waszych włosach powiedzmy godzinę, dwie. Najpierw używacie do tego dużej ilości włosy, odsączacie nadmiar, nakładacie maskę, czekacie ile czujecie, że potrzebują wasze włosy i zmywacie odżywkę wodą i myjecie włosy jak zawsze. 





NAWILŻENIE



MASKI


Coś bez czego nie wyobrażam sobie pięlegnacji moich włosów. Moje włosy bez czegoś nawilżającego po umyciu nie są w stanie się rozczesać. Po za tym nie błyszczą się i nie są ujarzmione. Przeszłam w życiu różne maski, jednak znalazłam ulubieńca jakim jest GARNIER FRUCITS FAIR FOOD BANANA.  Po pierwsze zatrzymajmy się przy tym jak to obłędnie pachnie. Ja kocham pachnące produkty do włosów.  Po dwa podoba mi się w jaki sposób marka Garnier pokazała skład maski. Uważam, że dla takich beztalenci składowych, jak ja, to super opcja. Ona tak pięknie działa na moje włosy. Używam jej też do olejowania włosów. Włosy są miękkie, sypkie, błyszczą i genialnie się rozczesują. Dla mnie trzy razy tak. Nie używałam jej jeszcze jako odżywka bez spłukiwania, ale jak użyję to powiem Wam jak się sprawdza i w tej roli.


ODŻYWKA


W mojej filozofii pielęgnowania kudłów nie ma rozróżnienia na maski i odżywki w zasadzie, ale to jednak zakwalifikowałabym do odżywek mimo wszystko. Mowa tu o PANTENE PRO-V FOAM CONDITIONER EXTRA VOLUME (dzięki pantene za okropnie długą nazwę).  To jest bardzo ciekawy prostu, który świetnie się sprawdza do emulgowania oleju, jednak niekoniecznie jako oddzielny produkt. Już Wam mówię dlaczego. Robiłam test tego produktu na instastories i byłam zadowolona, to prawda. Jednak na drugi dzień moje włosy były już bardziej suche i jakby to nawilżenie było trochę niewystarczające i niedługotrwałe. Co do "volume" ja nie nakładam raczej produktów na skórę głowy, by jej nie obciążyć. Myślę, że na krótszych, lżejszych włosach będzie to większy efekt wow. Jak już mówiłam na instagramie, ja do "volume" potrzebuję tapiru i lakieru.




ODŻYWKI W SPRAYU


W kwestii rozczesywania rozplątanych włosów potrzebuję odżywki w sprayu. W sumie używam zawsze randomowej, najlepiej żeby jeszcze ładnie pachniała. Mój faworyt aktualnie to odżywka PANTENE INTESIVE REPAIR. Ładnie pachnie, sprawia że włosy błyszczą i zabezpiecza je. W dodatku spełnia swoją podstawową rolę, czyli ułatwia rozczesywanie włosów. Bardzo się lubimy.







SZCZOTKOWANIE


Zrezygnowałam ze szczotki typu TT, dlatego że moje włosy są na tyle gęste i grube, że taka szczotka po prostu nie czesała ich dogłębnie. Dlatego szukałam szczotki z rączka, która będzie miała opływowy kształt i będzie ją łatwo utrzymać w czystości. Znalazłam taką w marce AVON ADVEANCE TECHNIQUES. Podoba mi się w niej wszystko. Mimo, że sam producent twierdzi, że jest ona do wczesywania kuracji, ja ją używam do zwykłego czesania włosów i sprawdza się świetnie. 



OCHRONA UV


Włosy skąpane słońce i w dodatku z solą morską nie wygladają dobrze. Są przesuszone i zniszczone. Dlatego warto zaopatrzyć się w kosmetyk z filtrem do włosów, wiem że marka Anwen ma takie. Ja swój mam z marki AVON SUN-LIGHT SPRAY. Tak naprawdę ciężko mi ocenić czy działa. Ocenimy pewnie we wrześniu. 





To już wszystko! Miałyście któryś z tych kosmetyków, albo macie swoje sprawdzone triki apropo pielęgnacji włosów? Podzielcie się!


P.s Do 21.03 w Rossmannie możecie dorwać kosmetyki do włosów na promocji 2+2  :D



Trzymajcie się ciepło,


XOXO. 


Read More

Share Tweet Pin It +1

0 Comments

In #recenzja kosmetyki nowości kosmetyczne.

AFFECT EVENING MOOD

Hej makijażowe sroki,


Youtube made my buy it. Z niektórymi produktami tak jest. Gdyby nie youtube, blogi to niektórych marek byśmy nie znały. Tak jest mam wrażenie z marką Affect. Internet wrze na ich temat.  Ja podchodziłam do nich parę razy, ale nie było zachwytu. Czemu nie było? Bo mają dużo cieni, ale ja wcześniej nie znalazłam zestawienia, które pokazywało by większość kosmetyków i pomogło mi wybrać. Jednak, znalazłam!





Na blogu Misslilth, która prowadzi też piękne konto na instagramie, znajdziecie zestawienie palet, które pozwoliło mi wybrać moją jedyną.  Zestawienie możecie przeczytać tu (klik).


Moje serce bije do kolorowych makijaży od dawna. Chyba większość ludzi o tym wie. Nie lubię też dużo czerni w makijażach. Okej, kolorowe smokey wygląda super, ale praca z czarnymi cieniami nie bywa specjalnie łatwa i przyjemna. Więc mój wybór padła na EVENING MOOD.


OPAKOWANIE


To jest porządne, kartonowe opakowanie. Bardzo zbliżone do opakowań palet z Zoevy. Bardzo lubię takie opakowania, bo są dość wąskie, łatwo je przechowywać i nie są za ciężkie. Nie moją lusterka, ale ja maluję się i tak w innym lusterku, więc mi to nie przeszkadza, po za tym  ja mam dziurawe ręce, po co pchać się w 7 lat nieszczęścia, plus płakać, że cienie się posypały? Dwa razy większa rozpacz.






CENA, DOSTĘPNOŚĆ



Paletki marki Affect wszystkie są w cenie ok 100 zł. Możecie je dostać stacjonarnie w drogerii Pigment w Krakowie, albo w internecie w drogeriach tj: Cocolita, Pigment, Minitishop oraz na stronie producenta.


CIENIE


Paletka zawiera 10 cieni w gramaturze 2-2,5 grama.  Cienie są w okrągłym kształcie. Mamy tu 7 cieni matowych i 3 błyszczące.

Od razu tu zaznaczę, że cienie marki Affect nie mają nazw, a numerki, więc darujmy sobie.

Mamy tu:


  • błyszczący róż, który opalizuje na fiolet,
  • matowy jasny róż,
  • matowy liliowy kolor,
  • matowy brąz wpadający w śiwkę,
  • matowy bardzo ciemny, chłodny brąz,
  • matowy musztardowy kolor,
  • błyszczący pomarańcz,
  • błyszczący zielony, jasny cień,
  • neutralny, matowy brąz,
  • matowy czarny






Co do doboru kolorystycznego to jest on dla mnie wyważony. Mamy szalone cienie, jednak są cienie, które pozwolą nam na zaznaczenie konturu oka, czy stworzenie bardziej stonowanego makijażu. 

Cienie są bardzo napigmentowane, przez co trochę mniej są sprasowane, w rezultacie czego się sypią. Zwłaszcza cień fioletowy. Nie ma tu się co czepiać, bo z tego co mi wiadomo cienie fioletowe jest zrobić bardzo ciężko. Powiedzmy więc, że jest mu to wybaczone.


Cienie są dość kremowe, jak na maty. Pamiętajcie jednak, że suchość, albo kremowość cieni to cecha, a nie wada. Być może pewne braki w mojej palecie są spowodowane moją niedelikatnością i nieostrożnością.  Cienie rozcierają się bardzo dobrze. Da się je łączyć i budować. Myślę, że paletka Affect, w innym odcieniu, mogłaby służyć jako paleta dla początkujących. Naprawdę ta praca, przy wymagającym makijażu jest ułatwiona.






Przejdźmy teraz do cieni błyszczących. Jeśli mnie znacie to wiecie, że wymagam od nich dużo. I tu, muszę przyznać, że jestem oczarowana. To nie jest kolejna paleta ze z błyszczącym złotem, srebrem, brązem czy innym takim popularnym odcieniem. Ten elektryzujący pomarańcz, który latem, albo jesienią będzie prześliczny, ta piękna, jasna i nadal użytkowa zieleń i ten słodki róż. Mimo, że ten róż to bardziej cień opalizujący niż metaliczny. 







Co zrobić, że lubię nietypowe cienie. Cienie złote i srebrne bywają w wielu paletach, więc one nie robią na mnie "wow". A te mają nawet świetną formułę. 



TRWAŁOŚĆ, PRACA


Jak wspomniałam wcześniej z tym produktem pracuje się wyśmienicie i jest to mega ułatwiająca pracę rzecz. Cienie trochę się sypią, nie przeszkadza mi to, bo ja zawsze zaczynam od makijażu oka. Cienie dają się budować, dobrze się rozcierają, nie ma z nimi większego problemu. Trzymają się na oczach cały dzień. Nie znikają w dziwnych okolicznościach, nie musicie ich szukać pod koniec dnia 
(żarcik prowadzącej).  Nie ma z nimi żadnych problemów.






DLA KOGO?

Nie będę ukrywać, że zestawienie kolorystyczne nie jest dla każdego. Dla mnie jest to paletka dzienna. Kocham szaleństwo kolorów, a to i tak stonowana wersja tego, co mam ochotę kupić sobie. Chociaż powiem Wam, że do czarnej sukienki na jakąś większą imprezę, czemu nie :D  Chciałabym powiedzieć, że w asortymencie marki znajdziecie na pewno coś dla siebie. Dla wszystkich z Was, które kochają neutralne makijaże polecam PURE PASSION.  Ja naprawdę polubiłam się z tą paletką, używam jej prawie za każdym razem, kiedy się maluję. Myślę, że to nie ostatni produkt marki Affect, patrząc na to co ostatnio wypuścili (pigmenty) chyba szykuje się zamówienie.





Jak Wam się podoba Evening Mood? Co wybieracie na wieczorne wyjście, kolory czy smokey? 






Trzymajcie się ciepło,

XOXO. 




Read More

Share Tweet Pin It +1

0 Comments

In kosmetyki projekt denko

PROJEKT DENKO #11

Cześć sroki makijażowe,

Projekt denko był moim regularnym kochankiem! A teraz, no teraz, marnie. Bardzo, cytując klasyków "LIPA". A tak na poważnie. Znudziła mnie forma denka przez ostatnie pół roku. Karton z zużyciami leżał i pęczniał, a ja odkładałam to na dalszą przyszłość. Potrzebowałam trochę odpoczynku. Więc po ponad pół roku jestem! Zapraszam więc z kawą, albo dwoma, na denko.





ISANA YOUNG EGG WHITE


Kosmetyk znaleziony na liście tych z dobrym składem u wspaniałych PiggyPeg (klik). Często są na tą piankę promocje w Rossamnie i można ją dorwać nawet za 7 zł. Uważam, że to nawet dobry produkt, pianka szybko pęka pod palcami. Pachnie delikatnie, ale przyjemnie. Nie podrażnia mnie, radzi sobie z resztkami makijażu. Jest średnio wydajna, jednak ma tylko 100 ml. Szczerze? Zaskoczył mnie trochę ten produkt, jak markę Isana lubię, ale nic specjalnego do pielęgnacji twarzy nie miałam od nich.


PRO TIP: Butelka z pianki zostanie wykorzystana do rozcieńczania szamponu. Po co to i na co? Odeśle Was tu do postu z bloga Aniamaluje (klik).





EO LABORATORIE ROZJAŚNIAJĄCY TONIK DO TWARZY


Jak już jesteśmy w temacie twarzy to tonik. Ja widzę różnice po zastosowaniu niektórych toników. Widzę ich pozytywne działanie na moją skórę. No chciałabym, żeby ten tonik robił mi wow. Jest okej, ale nic więcej. Jest to krok w pielęgnacji jakiego nie pomijam, ale z tym tonikiem nie ma frajdy za dużej. Wolę zdecydowanie toniki marki Vianek. Nie koi specjalnie, nie nawilża zbytnio. Jest po prostu. Takie MEH.


POST: O tym jak nie używałam toniku jakiś czas (klik).


PRO TIP: Ja przelewam każdy tonik do przeznaczonej do tego specjalnie butelki z atomizerem i spryskuję nim twarz. Nie używam wacików- ekologiczniej. Po za tym nie podrażniam twarzy tarciem.






AVON SERUM REGENERUJĄCE DO WŁOSÓW I SERUM NA PRZESUSZONE KOŃCE



Moje włosy są bardzo długie i mam dużą powierzchnię, na którą należałoby  nałożyć silikon aby je ochronić, zwłaszcza przy tej pogodzie (czapka, szalik, kurtka, szalik i jeszcze raz kurtka). Używałam dwa sera prawie jednocześnie. są dość podobne.

Regenerujące (czarna nakrętka) jest nieco gęstsze, więc nakładałam go mniej, aby nie przesadzić.

Na przesuszone końce (beżowa nakrętka) jest nieco rzadsze.


Oba sera scalają optycznie końce, przede wszystkim otulają je silikonem przez co nie jesteśmy aż tak narażone na uszkodzenia mechaniczne. Ja lubię osobiście te z Avonu, bo są tanie i mam je pod ręką aby je zamówić. Polecam.





ISANA PIANKA POD PRYSZNIC ROSE DREAM



Kokos na opakowaniu, kto by się spodziewał? Pianki pod prysznic to frajda, nie widzę większego sensu ich stosowania po za tym, że są czymś specyficznym. Ładnie pachnie, jest wydajna, myje i nie przesusza. Więc jest no okej. Uważam, że pianki są super w podróż, gdzie musicie wziąć żel pod prysznic, no i może są przyjemniejsze latem do stosowania. Ja nie miałam innych marek pianek, ale może?


PYTANIE: Co myślicie o odżywce w piance marki Pantene? Ja bym ją chętnie wypróbowała, ale mam chyba za dużo, zbyt gęstych włosów. Co myślicie? Miałyście próbowałyście?






PANTENE DRY SHAMPOO VOLUME BOOSTER




Bubel. Po prostu bubel. Kupiłam ten suchy szampon w promce z szamponem marki Pantene, które lubię w miarę. Co powiedziałabym o tym produkcie? Lakier do włosów. Nie umiem inaczej określić. Pierwsze użycie a ja miałam spuszone włosy u nasady, sztywne, nie mogłam tego wyczesać, no i lakier. No nie. Może nie dla moich włosów. Ja mam wrażenie, że on nawet pachnie jak lakier, którego moja babcia używała przez lata. No nie, rozwód niestety.






DOVE VELVET SOFT NOURISHING SHOWER GEL




Moje ulubione żele pod prysznic. Naprawdę! Żele z Dove są tak jedwabiste, dobrze się pienią, nie uczulają. Zostawiają skórę otuloną. Mają wiele cudownych zapachów. Ja lubię!




MARION MIODOWY ŻEL DO MYCIA



To był cudowny żel do twarzy, tani, dobrze myjący. Pachniał delikatnie. Używałam go ja i moja przyjaciółka kiedy u mnie bywała. Zostawia twarz mięciutką, domywa resztki makijażu. ma pompkę. Jest naprawdę tani, swego czasu ta seria była dostępna w biedronce.


TAK, mam obsesję na punkcie mycia twarzy. Nie da się tego leczyć.





BATISTE  DRY SHAMPOO TROPICAL



Dla porównania, mój ulubiony suchy szampon. Czy trzeba go przedstawiać. Jest dobry, ładnie pachnie, odświeża, unosi włosy. Sprawia, że nie są takie lejące i nie dające się ułożyć.




HERBAL CARE TONIK Z BŁAWATKIEM I BAWEŁNĄ



Kolejny meh tonik. Mimo, że on "fabrycznie" ma atomizer, to był taki jak woda. Nie nawilżał, nie koił, nie zachwycał. No nie, nie. Nie bardzo te toniki.





L'BIOTICA BIOVAX PEELING TRYCHOLOGICZNY



Pierwszy taki produkt u mnie w kosmetyczce. Wcześniej jak wiecie używałam cukru i szamponu do złuszczania skóry głowy. No to był przyjemny produkt, ale nie widzę sensu go kupować, uzyskuje takie same efekty  cukrem. Mam tak samo z peelingami do ciała. Kocham te z kawy i cukru domowej roboty i po prostu dla mnie to zbędny wydatek. Jednak jeśli chcecie spróbować peelingowania skóry głowy i szukacie gotowego produktu to polecam.


Co daje peeling? Odbija włosy od nasady, sprawia że produkty się lepiej wchłaniają, lepiej działają. Dbamy o higienę skóry głowy. Tak jak w przypadku ciała, czy twarzy.





TOŁPA GREEN NACZYNKA PIANKA DO TWARZY




Meh. Wielkie, niewydajne meh. Używałam go dwa tygodnie. Dwa. I się skończyła. Co prawda dawała efekt takiej nawilżonej, wypielęgnowanej, miękkiej skóry. Jednak znam lepsze produkty w podobnej cenie. Pachniała delikatnie. Nic z naczynkami nie robiła, niby dobra, ale jednak taka sobie.






L'OREAL ELSEVE MAGICZNA MOC GLINKI ODZYWKA UPIĘKSZAJĄCA


Bardzo lubię tą odżywkę i szampon z tej serii. Nazwała bym ten duet "codzienna pielęgnacja włosów". Nawilża, pomaga rozczesać mi moje kudły. Nie robi z nimi cudów, ale niewiele kosmetyków robi ten wow. Wracają. Bardzo lubię ten duet!





COCONUT OIL DEEP CONDITIONING PROTEIN PACK



To jest sztos! Bardzo zaskoczył mnie ten produkt. To jest jedna składowa mojego prezentu urodzinowego od Pauliny. Kocham kokosa i nie zdziwi Was pewnie, że dostaje czasem całe kokosowe prezenty.


Z olejem kokosowym jest tak, że nie sprawdza się na każdych włosach. To jest też tak, że włosy kochają proteiny. Można włosy bardzo łatwo przeproteinować i wyglądają źle.


Wzięłam tą paczuszkę na ferie, aby nie brać odżywki dużej. Jak moje włosy błyszczały, lśniły! Moje włosy nie błyszczą zbyt na co dzień, a wtedy naprawdę odbijały światło! Były dociążone, nawilżone. Naprawdę były mega! Nie wiem czy sprzedają to w formie innej niż taka "paczuszka". Jednak jako kuracja, raz na jakich czas jest ekstra!





UFF, to już wszystko. Tęskniłyście za denkiem? Ja tak trochę, bo to jedna z niewielu okazji do pokazywania Wam pielęgnacji twarzy, włosów i ciała!


Trzymajcie się ciepło,

XOXO.


Read More

Share Tweet Pin It +1

0 Comments

In kosmetyki makijaż studniówka

MAKIJAŻ STUDNIÓWKOWY- MOJE PRZEMYŚLENIA I PORADY

Cześć makijażowe sroki!


Dzisiaj postanowiłam usiąść i napisać moje przemyślenia makijażowe po studniówce. Makijaż studniówkowy ważna rzecz, bo będzie na zdjęciach przez następne 20 lat, więc trzeba się przyłożyć, by nie odpowiadać dzieciom, że ten siniak pod okiem, na oku to Nasz makijaż! No więc zacznijmy od początku.





Ja w dzień swojej studniówki malowałam moją przyjaciółkę, siebie i dziewczynę mojego przyjaciela więc myślę, że jakieś pojęcie w tym temacie mam! Sprzedam Wam dzisiaj moje triki, sposoby i kosmetyki, które się sprawdziły!


BAZA



Powtarzać się lubię, ale najlepszą bazą pod makijaż, jest dobrze dobrana pielęgnacja! Peeling dzień przed, maseczka, dobry nawilżający krem na twarz i pod oczy, to jedyne i najważniejsze czego trzeba Wam pod makijaż na ważną, dużą i wieczorną imprezę. Suche skórki nigdy nie będą wyglądać dobrze. Makijaż będzie podkreślał tą fakturę skóry.


Ani na sobie, ani na dziewczynach nie używałam żadnej specjalnej bazy.



PODKŁAD, PUDER I KOREKTOR



Nie oszukujmy się płótno, jakim jest makijaż twarzy sprawia że odbieramy makijaż tak, a nie inaczej.  Nawet jak macie  cudowny makijaż oka, to jeśli macie zważony korektor pod oczami, ciastko na twarzy, czy ubytek w makijażu i tak w ogólnym rozrachunku wyjdziecie na minus.


Niestety. Rodzaj podkładu, oczywiście zależy od skóry.  Ja postawiłam w swoim przypadku i dziewczyn na swojego ponadczasowego ulubieńca, czyli podkład  Catrice HD Liquid Coverage w odcieniu 010 light beige. Jest to podkład trwały, zastygający, matowy i ma średnie krycie. Nie oszukujmy się nie zakryjecie bardzo mocnego trądziku. Mój aktualnie taki jest, bo jestem w etapie "oczyszczania".  Jednak jeśli macie skórę w miarę, to ten podkład kryje dobrze. Catrice zostaje w miejscu, nie przesuwa się po skórze. Lubi się z wieloma typami skóry.  Nie wygląda sucho, jest naprawdę przyjemny.



Korektor pod oczy to ważna sprawa, ponieważ makijaż oka, ciemny, wieczorowy podkreśla sińce pod okiem. Już rozumiecie jaką ważną sprawą jest dobrze zakryte cienie pod oczami. Ja używałam korektora z Hean Camouflage Pro Contour w odcieniu Cool Blond. On się dobrze trzyma, nie ściera się, nie wyciera, nie wchodzi w zmarszczki, nie waży się. Dobrze się sprawdza też na niedoskonałości.

PRO TIP: Wybierając troszkę jaśniejszy korektor jesteście w stanie "grać światłem" i pomóc konturowaniu. Jednak korektor nie może być zbyt jasny, wtedy otrzymacie efekt odwróconej pandy. Panda w makijażu odwrócona, czy nie, zawsze jest zła!


Mamy już ciasto, lepkie i i nie utrwalone, czyli czas na puder. Oj, nigdy nie sądziłam, że to powiem, ale znalazłam ulubiony puder. Zapewnia mat, nie obija flesza, ładnie pachnie utrzymuje wszystko w miejscu. Puder jest marki Wibo i nazywa się photoready. Jedyne co mnie w nim wnerwia to opakowanie, jest niepraktyczne do granic możliwości i strasznie duże. Zajmuje wiele miejsca w kuferku, jednak po za tym on jako jedyny sprawdza mi się! Bogowie makijażu zlitowali się nade mną!


PRO TIP: Odbijanie światła na zdjęciach to zgubny temat, więc przed imprezą proponuję zrobić sobie zdjęcia z fleszem i ocenić, czy mamy wybieloną twarz, czy nie.




BAZA POD CIENIE



Mimo, że cienie są kolejnym punktem w mojej liście, moim zdaniem powinny być pierwszym. Możecie robić makijaż po nałożeniu makijażu twarzy i uważać by się nic nie osypało, ani nie stało z waszym płótnem, albo zacząć bez krępacji od oczu.


Jednak zanim poniesie Was cieniowanie, rozcieranie i brokat warto pomyśleć o bazie. Pozwoli ona na trzymanie makijażu w ryzach, utrzyma go i podbije pigmentacje. Jestto ważna zwłaszcza w przypadku osób, których skóra na powiekach się przetłuszcza, ale też aby podbić pigment cieni błyszczących zwłaszcza.


Do tego używam mieszanki z ulubieńców roku. Większość z tych kosmetyków miała już swoje 5 minut, czy to na blogu, czy to na instagramie, bo w takich makijażach stawiamy raczej na sprawdzone kosmetyki, klasyki, by zminimalizować ryzyko, że makijaż będzie źle wyglądał.


Moją ulubioną mieszanką baz pod cienie jest połączenie korektora Revolution PRO Full Cover w odcieniu C1 i bazy pod cienie marki Wibo. Trzymają każde cienie na każdej powiece. Co prawda z korektorem trzeba dość szybko pracować, bo jak zostawicie go na 20 minut, bo nie wiem pójdziecie myć zęby, to wlezie w zmarszczki wszelakie, jednak jak zabierzecie się do pracy od razu, to będzie cud miód i pomarańcze.  Polecam tą mieszankę do odcinania cut crease :D




CIENIE




A więc zapraszam po kawę i ciasto, albo obiad, bo raczej posiedzimy tu dłuższą chwilę. Pisałam już nie raz, że ja wolę postawić na makijaż oka, a nie makijaż ust. Powód tego zawsze wydaje mi się prosty.  Nie chciałabym martwić się na tak ważnej imprezie, czy po godzinie moje usta wyglądają jak sucharek czy może mam szminkę pod nosem.


Makijaż oczu jest kwestią indywidualną. Ja w swoim przypadku postawiłam na brokat, opalizujące pyłki. Chciałam żeby się błyszczało.

Taki efekt zapewnił mi pyłek z MySecret Magicdust w odcieniu "Golden Green"  i pyłki z Affect w odcieniu "Provancy Holiday". Po za tym zaznaczyłam powiekę matowymi cieniami z paletek: Affect Evening Mood, Revolution Extra Spice, Zoeva Opulence.






W przypadku makijażu oka Kingi postawiłyśmy na akcent srebra. Jako, że Kini sukienka  i biżuteria tak wskazywała. Więc głównym akcentem było srebro z paletki Revolution Extra Spice "Infinity".

DYGRESJA: Moja rozkmina życiowa. Czemu srebrne cienie świecą się bardziej intensywnie od złotych?  Drażni mnie to,  bo ja kocham makijaż w ciepłych odcieniach.


W obu przypadkach makijaży wykonywanych na kimś innym był ten sam model, o którym opowiadałam Wam w poście o podstawach makijażu oka (klik). Ten typ makijażu jest po prostu najładniejszy (wg mnie) i pasuje prawie każdemu typowi oka.


W skrócie mówię o matowej ramie oka, zewnętrznym kąciku i na większej powierzchni oka.  Na reszcie stawiamy na błysk, aby powaliło na kolana.


Należy zwrócić uwagę, by makijaż oka na imprezy wieczorowe, gdzie będą robione zdjęcia, był odpowiednio mocny. Aparat zjada makijaż. Nawet jeśli ja chciałabym pokazać Wam mój dzienny makijaż musi on być mocny, bo inaczej oko aparatu pokaże go jako znikomy. Dlatego warto postawić na coś mocniejszego.


PAMIĘTAJCIE: Makijaż oka, jak i całej reszty ma być taki w jakim czujecie się najlepiej. Jeżeli modny jest, np. kolor pomarańczowy, to wcale nie znaczy, że Wasz makijaż ma być taki.  Wy będziecie go nosić i wcale nie musi być zielony, z żółtym. Może być smokey, ze złotym lub srebrnym, które jest klasyczne i eleganckie.





RZĘSY


Ach te sztuczne rzęsy, jak można było iść bez nich? No można :D Przyklejałam Kindze sztuczne rzęsy, a mi samej nie wyszło. Jednak ja najlepiej się w swoich rzęsach i jak wiecie prawie każdy makijaż jest okraszony moimi po prostu wytuszowanymi rzęsami.


Przyklejanie rzęs jest ryzykowne, możecie skleić sobie oczy (nie polecam) i wtedy Wasz trud makijażu szlag trafi. Więc moim zdaniem jeśli nie jesteście biegłe w tym to nie polecam. Skupcie się na wytuszowaniu rzęs.



Mój ulubiony tusz, którego mam już 2 opakowanie, a to o czymś świadczy, to Maybelline Lash Sensational. Ma silikonową szczoteczkę, jest wydłużający, ale również pogrubiający. No ja podpisuje się pod tymi zachwytami w internecie!






KONTUROWANIE I BRONZOWIENIE


To już jest kwestia indywidualna. Zależy kto co lubi, kto jak wygląda, ale kości policzkowe zaznaczać trzeba! Ja mam bardzo żółtą, jasną, ale dość ciepłą skórę. Mimo to ja uwielbiam chłodne pudry do konturowania. Jeszcze, jak są mięciutkie, dobrze się rozcierają i inne takie, to ja jestem kupiona. Do takich rzeczy polecam puder do konkturowania z Kobo i ten, który mam aktualnie, czyli Hean Compact Powder Bronzing w odcieniu "506 Bahama Sun".


Konturować warto się mocniej, żeby było widać na zdjęciach!



Co do bronzowienia. Hmm z tym to jest czasem problem, bo czasem wygląda to pomarańczowo, ale polecam do tego pudry bardziej neutralne, albo trochę cieplejsze. Jak, np. Avon True Glow Bronzing Powder. On z "Glow" nie ma nic wspólnego, Jest kompletnie matowy, trochę ciepły, ale tu należy brać po uwagę to, że ja mam dość sporo ciepłego pigmentu w skórze. Więc u mnie on wygląda jak skóra muśnięta słońcem, a jako, że to nowy zakup nie używałam go na innych. Albo tez polecam puder z paletki Golden Rose Contour Kit, tego środkowego.







ROZŚWIETLACZ



To co tygryski lubią najbardziej! Pewnie jak się spodziewacie ja wysmarowałam się rozświetlaczem od stóp do głów! Oczywiście. Kocham rozświetlacz!


Oczywiście można nałożyć go w mniejszej ilości i jest to wtedy taki elegancki błysk. Ja uwielbiam używać i używam na wszystkich rozświetlacza z Mysecret face Iluminator Powder w odcieniu Sparkling Beige. Jest to dosłownie połyskujący beż. Pasuje wielu typom urody! Przez to, że nie zawiera wielu skrajnych tonów w sobie.





BRWI



Miałam epokę cieni do brwi, jednak znalazłam swoją ukochaną kredkę z Avonu do brwi w idealnym odcieniu. A jest to Glimmerstick Brow Definer w odcieniu Dark Brown.  Ma wiele plusów, np. nie trzeba jej temperować. Po za tym trzyma się cały dzień, ale nie jest nachalna, jest idealnie miękka, ale nie za miękka.  Ja traktuje temat brwi po macoszemu i chyba zdajecie sobie z tego sprawę :D


Używałam tej kredki do makijaży dziewczyn też. I mimo, że kolor jest "Dark Brow" pasuje naprawdę wielu typom urody.


USTA


Jak już wspomniałam ja ust nie podkreślałam. Miałam na nich mój ukochany olejek z Avony w odcieniu bloosom, ale jest i tak bez barwny. Słodko pachnie i smakuje. Po za tym zostawia glow na ustach, przez co wydają się soczyste i pełne.





UTRWALANIE


Zupełnie opcjonalny temat, ale ja polecam "psiknąć" się mgiełką utrwalającą. Scalenie wszystkich warstw i zebranie pudrowości z twarzy pozwoli na lepszy wygląd makijażu, a może przy okazji przedłuży trwałość makijażu.


W tej kwestii jestem wierna Avon Magix Mark. To już moje trzecie opakowanie. trochę długo wysycha, ale jest cudowna! Utrwala, zbiera pudrowość, dwa "psiknięcia i już.



Uff, to już wszystko co chciałam Wam przekazać. Mam nadzieję, że post Wam się podoba i skorzystacie z rad w nim zawartych. Jak Wy pamiętacie swój makijaż studniówkowy, a może przed Wami?


Z tego miejsca też chciałabym podziękować Kindze, wybór mnie jako makijażysty na własną studniówkę jest dla mnie wielkim wyróżnieniem!





Trzymajcie się ciepło,

XOXO.

Read More

Share Tweet Pin It +1

0 Comments

In #recenzja kosmetyki

REVOLUTION RELOADED NEWTRALS 2

Hej makijażowe sroki,

Ostatnio jesteśmy w temacie mocno skupiającym się na oczach. Nic dziwnego, skoro to moja ulubiona kategoria makijażowa. 



Marka Revolution (wcześniej "MakeupRevolution) zajmuje szczególne miejsce w mej pamięci. To od ich paletki zaczęła się moja przygoda z makijażem oczu. Nie oszukujmy się, wtedy średnio było z jakością ich palet. Jak wiecie, albo nie ja mam swojego ulubieńca tej marki. Jest to paletka, która powstała we współpracy z youtuberką Soph (klik). Paleta "Extra Spice", bo o niej mowa, ma cudowne, żywe, ciepłe kolory i doczekała się całkiem lubianej przez Was recenzji!


RECENZJA PALETKI EXTRA SPICE  (klik)



Podczas świątecznych zakupów w drogerii internetowej Cocolita postanowiłam dorzucić do koszyka paletkę Revolution Reloaded Newtrals 2. Jest to paletka zamknięta w przeźrovzystym, plastikowym opakowaniu. Pomaga to z pewnością w przypadku, kiedy macie więcej niż jeden produkt z tej serii, w różnych wariantach kolorystycznych. Wariantów jest naprawdę sporo, więc dla każdego coś dobrego.

Wersja, którą ja mam jest ciepła, momentami ręcz pomarańczowa.. 15 cieni, z czego 4 błyszczące, 11 matowych i satynowych.  Zanjdziecie tam róże brązy, pomarańcz, brzoskiwnie, a nawet błyszczący beż i matowy też.



Cienie matowe


Są to cienie dobrze napigmentowane, suche i osypujące się. Ta pigmentacja co prawda nie powala, tak jak pigment cieni Affect, czy Glamshop. Jednak da się z nich wydobyć potencjał. Osypywanie się jest dość spore. Mi to nigdy nie przeszkadza, bo ja zawsze robię pierw makijaż oka, a potem twarzy. Robię to po to, aby się nie wnerwiać każdego dnia, że osypały mi się cienie.


DYGRESJA: Ostatnio dostałam pytanie, czy można zacząć od makijażu oka, czy tak jest poprawnie. Moja odpowiedź brzmi, poprawnie jest tak jak jest Wam wygodnie. Ja nie lubię się przejmować osypem, nie lubię uważać na cienie i denerwować się co będzie jeśli czarny, czy brązowy, czy złoty cień mi się osypie.

Cienie blendują się bardzo poprawnie. Jedyny ich minus, który zauważyłam, to ciemnienie cieni w ciągu dnia. Makijaż jest bardzo intensywny zaraz po nałożeniu, a potem magicznie robi się ciemniejszy.  Być może to "zasługa" mojej powieki. Mam podobnie w cieniach marki Inglota. Ta sama śpiewka. Małe krasnoludki sypią na mnie z góry ciemnym cieniem. 


Cienie błyszczące



Przechodzimy do mojego królestwa #teamsroki. No niestety, tak jak kocham błyski w wspomnianej wyżej palecie Extra Spice, tak tu nic mi nie urywają. Nie błyszczą za mocno. Bardziej opalizują. No nie mój klimat. Ja lubię błyszczeć jak latarnia na oczach. Są mięciutkie, dobrze napigmentowane, ale ich odbijanie światła jest tylko poprawne.  



Ogólne przemyślenia



Niestety chciałabym podkreślić jeszcze jedną wadę paletki. Mimo, że mamy wiele cieni, różnie wyglądających w opakowaniu. Na powiece bywa że wyglądają tak samo. Makijaż z 6 cieni wykonany, wygląda jakby był z max. 3. Czepialstwo? Być może. 


Powiem Wam, że ta paleta jest cholernie poprawna. Niby nie da się przyczepić do palety za 20 zł, ale jednak nie jest ona spełnieniem moich kosmetycznych marzeń. Stałam się wymagająca, bardzo. Ta paletka służy mi na co dzień, ale nie postawiłabym na nią jako pewniak.  


Uważam bardzo szczerze, że te w z Was, które zaczynają pokochają tą paletkę i inne jej wersje. Wiecie, za np. 80 zł będziecie mieć 4, w różnych wariantach kolorystycznych. Kusi mnie jeszcze ta zielonkawa. Takich cieni nie mam jeszcze, a chciałabym po niebieskim makijażu pociągnąć mój #kolorwyczelendż. 


Myślę, że może paletka Newtrals 2 znajdzie inny, lepszy dom i będzie bardziej kochana, niż ja ją kocham!


Miałyście? Macie? Lubicie?

 


Trzymajcie się ciepło,

XOXO.

Read More

Share Tweet Pin It +1

0 Comments

In ambitniejsze. Lifestyle

4 LATA BLOGA

 Cześć,

02.02.2015

15 letnia Alicja postanowiła, że założy bloga. Miała to być zabawa, na chwilę, zajęcie na krótszą metę. Byłam w gimnazjum. Miałam dziwne mniemanie o świecie. Nie byłam ani dorosła, ani dojrzała. Pisałam o wszystkim i niczym. Blogowanie było zabawą.




02.02.2019

Mam lat 19. Jestem przed maturą. W głowie mam poważne plany na przyszłość. Te 4 lata nauczyły mnie wiele. Wiele rzeczy doświadczyłam. Tych złych także, ale przede wszystkim dojrzałam i zaczęłam pisać o czymś konkretnie!




Blogowanie uczy


Każdy ma swoje zdanie. Przekazywanie go publicznie łączy się z tym, że  ktoś może się z Tobą nie zgadzać, może mu się wręcz twoje zdanie nie podobać, nie być w ogóle ważne. Pisanie bloga rozwija. Po za tym pisanie stało się moją pasją. Mam łatwość przelewania słów na papier, czy klawiaturę. 



Stałam się dorosłą kobietą, która zwraca uwagę na to w jakim świecie żyje i żyć chce. Stałam się bardziej pewna siebie i moje wartości się wyklarowały. 



Nie mogę nie wspomnieć też o aspekcie makijażu, który stał się punktem rozpoznawczym mojej osoby. Stałam się osobą, która maluje innych na różne okazje! Dacie wiarę? Ja? 


Ja, ta, która mówiła, że konturowanie jest do kitu, a rozświetlacz nie ma racji bytu. Moje prace podobają się innym, a to że na studniówkę malowałam moją przyjaciółkę też było ogromnym zaszczytem! Ze wszystkich ludzi jakich mogła wybrać, wybrała akurat mnie! 


Dzięki blogowi poznałam wielu ludzi.  Są ludzie, którzy byli przy mnie cały czas przez 4 lata, a są tacy których nie ma. Dziękuję każdemu z Was z osobna. Blogowanie jest ważną częścią mojego życia, mimo że jest to nieregularna sprawa. 



Wiele razy chciałam zrezygnować z blogowania, ale nie potrafię. Jest to dla mnie tak oczywiste jak oddychanie. Tak oczywiste jak moje imię! Moja kraina czarów trwa dopóki ja sobie nie odpuszczę.































Chciałabym zatrzymać się przy ostatnim zdjęciu. To jestem ja na początku mojej drogi z blogowaniem i ja w zeszłe wakacje. 


Czas na łzawe podziękowania! Dziękuję Wam wszystkim za to, że jesteście. Ja nigdy nie sądziłam, że stworze swoje miejsce w sieci,w którym będziemy gadać o babskich sprawach, że to sprawi mi taką radość! Dziękuję Wam za wszytko, bez Was nie było by mnie!


Dzisiaj zamiast kawy zapodajmy sobie picolo na część mojej krainy czarów, mojego świata!


TRZYMAJCIE SIĘ CIEPŁO,

XOXO.

Read More

Share Tweet Pin It +1

0 Comments