Pielęgnacja włosów jest kluczowym tematem mojego blogowania. Jeśli jesteście tu dłużej, to na pewno kojarzycie, że parę lat temu miałam włosy do pasa i wielką pasję do dbania o nie. Moje włosy od tego czasu się zmieniły, zostały przeze mnie skrócone bardzo mocno i zmieniła się pielęgnacja. Opowiem Wam dzisiaj o mojej ulubionej ostatnio rutynie.
Aktualnie włosy mam farbowane, w zeszłym roku mocno je testowałam, bo wpadłam na pomysł dekoloryzacji w zaciszu domowym. Efekt? Średnie włosy, których kolor mi się ostatecznie nie podobał. Dlatego po prostu wróciłam do ciemnych włosów i staram się o nie zadbać.
OLEJOWANIE
W czasach, kiedy określałam się jako „włosomaniaczka”, kwestie olejowania włosów były punktem honoru. Robiłam to często, robiłam to na różne sposoby i bardzo często testowałam oleje do włosów. Od kiedy moje włosy raczej są krótsze niż dłuższe, olejuję włosy rzadko. Jak już to robię, to nakładam olej w małej ilości na włosy na noc. Zwykle jest to olej migdałowy, który od lat próbuję zużyć. Warto jednak pamiętać, że to nie znaczy, że uważam, że olejowanie jest zbędne — ono ma swoje korzyści. Zwłaszcza jak macie długie włosy i chcecie zadbać o nie.
PEELING SKÓRY GŁOWY
Cieszę się, że popularność peelingów do skóry głowy wzrosła. Lata temu, kiedy zaczynałam swoją przygodę, dostępne były tylko te z drobinkami, które niszczyły włosy, a dodatkowo strasznie ciężko było je zmyć. Teraz w każdej drogerii znajdziecie wiele produktów przeznaczonych właśnie do oczyszczania skóry głowy. Używam od dawna Radical Peeling Trychologiczny. To też jest jeden z pierwszych produktów, który się pojawił. Jest tani, nie ma drobinek, łatwo go zmyć. Jeśli nie używacie zbyt dużej ilości stylizatorów do włosów i nie obciążacie mocno skóry głowy, to polecam peeling raz na tydzień albo dwa. Pozwoli Wam to oczyścić skórę głowy, odświeżyć ją i sprawić, że włosy będą lepiej rosnąć.
SZAMPON
Pamiętam ten trend, aby używać delikatnych szamponów na co dzień. Były czasy, kiedy demonizowane były pewne substancje myjące do włosów. Mam wrażenie, że ten etap minął, wszyscy się trochę uspokoiliśmy i daliśmy żyć sobie i swoim włosom. Nigdy te naturalne, delikatne szampony nie domywały mi skóry głowy, którą ja od lat myję codziennie. Kiedyś nie mogłam się z tym pogodzić, strasznie z tym walczyłam. Teraz po prostu wiem, jak jest. Przetrzymywanie brudnej, tłustej skóry głowy nie jest zdrowe. Dodatkowo nie wiem, jak Wy, ale dla mnie włosy są atutem, więc lubię, jak dobrze wyglądają. Moim ulubieńcem, do którego wracam od lat, jest Loreal Elseve Hyaluron Plump. Pięknie pachnie, genialnie się pieni, domywa skórę głowy, zostawia włosy delikatnie odbite od nasady. Myję włosy koniecznie dwukrotnie, także super, że można kupić bardzo dużą pojemność tego produktu, np. w Biedronce.
ODŻYWKI / MASKI
Absolutnie nie zwracam już uwagi na żadną równowagę PEH. Po pierwsze wiem, co moje włosy lubią, jak się zachowują po danych maskach. Po drugie po prostu moja pielęgnacja włosów jest prosta i mało wymagająca. Mam może 3 odżywki i używam każdego dnia innej. To się według mnie nazywa rotacja. Jednak najbardziej wartą uwagi jest maska z tej samej serii co szampon — Loreal Elseve Hyaluron Plump. Maski nakładam na maksymalnie jakieś 5 minut, najdłużej trzymam je tyle, ile zajmuje mi golenie nóg, czyli niedługo. Nie znoszę trzymać masek 10–20 minut. Nie zdarza mi się to wcale. Pielęgnacja musi być krótka i szybka.
ODŻYWKA BEZ SPŁUKIWANIA
Jak wychodzę spod prysznica, to owijam głowę turbanem, zwykle ściągam go po 3–5 minutach. Nie siedzę już długie godziny z ręcznikiem. Kiedy ściągam ręcznik, psikam włosy odżywką bez spłukiwania. Aktualnie kończę Bioxcin Keratin & Argan. Są to produkty przywiezione z Turcji, o których już kiedyś pisałam na blogu. Potem czeszę włosy na mokro, bo inaczej nie rozczesałabym ich wcale.
TERMOOCHRONA
Muszę przyznać, że nigdy nie byłam fanką termoochrony. Trochę nie widziałam sensu używania tego, trochę mi się nie chciało. Prawda jest jednak taka, że układam włosy na ciepło każdego dnia, bo po prostu lepiej wyglądają. Nie znoszę chodzić długo z mokrymi włosami, po prostu nie lubię tego, że mokre włosy dotykają mojego karku. Uwielbiam Revoss Thermo Protect Milk. Nie skleja włosów, co robią często termoochrony w sprayu. Nie obciąża włosów, można go nakładać na mokre i suche włosy.
ZABEZPIECZANIE KOŃCÓWEK
Temat krótki, ale ważny, zwłaszcza zimą, kiedy nasze włosy trą o czapki, szaliki i kurtki. Aktualnie używam Neboa Repair & Shine. Nie obciąża, można go dokładać na spokojnie. Ma małe, dobre do podróżowania opakowanie.
Dzięki tym wszystkim rzeczom moje włosy, mimo niewielkiego nakładu czasu i finansów, wyglądają dobrze i czuję się z nimi dobrze. Pamiętajcie jednak, że na wygląd włosów wpływa dużo czynników, takich jak zdrowie, genetyka czy stres, także nie wszystko da się załatwić kosmetykami.
Dajcie znać, jak Wy dbacie o włosy.
Szybka i prosta pielęgnacja - to jest to :) Podchodzę do tego podobnie. Aktualnie używam 2 szamponów na zmianę (oczyszczający i nawilżający) i 2 odżywek (proteinowa i emolientowa). Plus serum na końcówki, jak nie zapomnę. Dobrze, że przypomniałaś mi o peelingu, dawno nie używałam.. chociaż jak teraz testuję szampon chelatujący (który teoretycznie ma dokładniej oczyszczać niż zwykły szampon), to faktycznie mam "efekt peelingu". Coraz więcej dobrego słyszę o marce Neboa i u Ciebie też ją widzę, chyba trzeba przetestować :)
OdpowiedzUsuń