Nie wiem, czy zauważyliście jakiś taki trend, który nietrafnie nazywany jest "wyjściem z hybrydowego więzienia". Bawi mnie to z wielu rożnych powodów. Najbardziej dlatego, że nikt nie każe mieć pomalowanych, albo zrobionych paznokci, nie jest to obowiązkowe. Przecież gdy się ma zrobiony manicure to nikt nie klaszcze na ulicy? Z innej strony można powiedzieć, że jest to kolejny krok w stronę pokazywania płci żeńskiej, że nie musi mieć wszystkiego "zrobionego", żeby być uważaną za atrakcyjną.
Ten temat powiedzmy jest mi bliski, od prawie 3 lat miałam wykonywaną co 3/4 tygodnie stylizację żelową, czasem to było założenie, czasem uzupełnienie. Bardzo lubię mieć zrobione paznokcie. Mam świetną stylistkę, która stała się też moją dobrą koleżanką i przy dłubaniu przy stylizacji świetnie się razem bawimy.
Nastał jednak taki moment, że zapragnęłam wolności. Chyba sama dałam się wciągnąć w ten trend. Innym aspektem jest trwałość stylizacji i zanim tu ktoś będzie krytykował osobę wykonującą mi tą usługę to ja sprostuje. Moja praca jest w połowie pracą fizyczną, z kartonami, bardzo często zdarza mi się o nie zahaczyć, czy to paznokciem, czy ręką, czy stopą. Nie są to idealne warunki do trwałeś stylizacji. Nie powiem, żebym też jakoś specjalnie oszczędzała się na co dzień. Zdarza mi się szorować toaletę bez rękawiczek. Więc jakieś dwa pełne miesiące temu postanowiłam, że ściągam wszystko do zera.
Pierwsza doba? Rewelacja, krótkie paznokcie (lata nosiłam bardzo długie) wypiłowane, odżywka nałożona, będzie świetnie. Niestety kolejny miesiąc było tylko gorzej, one pękały, rozdwajały się. Bolały mnie opuszki palców. Oczywiście stosowałam odżywkę, wcierałam olej w płytkę. Wiedziałam też, że muszę dać im odrosnąć.
Byłam przekonana, że tak zostanie, że naturalne krótkie paznokcie będę nosić już do końca świata. Jednak czas mijał, a ja miałam przeświadczenie, że kurde to jakieś takie nie moje. Lubię kolorowe, długie paznokcie, bo często na nie patrzę, choćby w pracy, żeby nie peszyć klientów, że patrzę na nich. Dlatego mimo że paznokcie się wzmocniły i usztywniły postanowiłam umówić się na wizytę i przedłużanie żelem.
Piszę ten post trochę w kontrze do tego trendu, żeby pokazać Wam drugą stronę. Rozumiem, że każda z Nas ma wybór. Decydujemy też portfelem, bo z roku na rok usługi kosmetyczne drożeją i ten argument do mnie trafia. Jednak jeśli chcesz farbować włosy, robić paznokcie, korzystać z medycyny estetycznej, to nie sprawia, że jesteś gorsza, mniej naturalna, mniej kobieca i mniej w kanonie. Znaczy to tylko i aż tyle, że robisz to na co masz ochotę.
A do więzienia trafia się za grosze występki.
Dajcie znać co Wy o tym myślicie!
Trzymajcie się raczej chłodno!
xoxo
Ja przez szkołę musiałam ściągnąć moje paznokcie. A szkoda, bo super były zrobione.
OdpowiedzUsuń