#RECENZJA #MYCHOICEWIBO X ZMALOWANA

Hej,


Post na temat tej palety miał w sumie nigdy nie powstać. Wiem, że strefa beauty w internecie przesycona jest tematyką tej palety. Pojawia się milion dramatów, rodem z bitw o granice państwa, tylko że chodzi o sam makijaż.








Ja jako użytkownik makijażu oceniam tylko produkt, a nie sztab ludzi który za nim stoi. Po za tym to tylko makijaż, zmywa się po wpływem wody, nie ma co rozdmuchiwać tego do sfery światowej. A z drugiej strony w takich momentach mam ochotę powtórzy po raz kolejny jedno zdanie. Każdy z nas jest inny, wymaga od siebie i swoich kosmetyków czegoś innego. W dodatku ma inny styl robienia makijażu. Dlatego to co podoba mi się, nie musi podobać się Tobie.





Dlaczego ja kupiłam tą paletkę? Powodów jest kilka. Ciekawość. Wiecie, jak to jest, jak czegoś jest dużo w necie to czasem nas nachodzi ochota to przetestować. Takich kolorów jeszcze nie posiadam. Powiedziała uzależniona od makijażu dziewczyna. Wkręciłam się w testowanie i po tu jestem, żeby wyrobić sobie opinie, abyście wy nie musieli.


A dlaczego pojawiła się recenzja? Zapytałam Was na ig czy chcecie i w większości odpowiedzieliście, że tak.


Przejdźmy do szczegółów technicznych. Paletka zawiera trzy podwójne cienie i rozświetlacz. Zamknięta jest w paletce z wymiennymi wkładami, z dużym przestronnym lusterkiem. Produkt wyprodukowana w Polsce, dostępny w Rossmannie i na stronie producenta. Edycja limitowana.


SHIMMER-1 GOLDEN CREAM


Rozświetlacz w neutralnym tonie





DUO EYESHADOWS- 2 INDIGO BUNTING



Morski błyszczący i połyskujący chabrowy




DUO EYESHADOWS- 3 FLAME



Matowy brzoskwiniowy i musztardowy





DUO EYESHADOWS- 4 HIGH RISK
Matowy limonkowy i złoty z zieloną bazą.





Zanim zacznę, chciałbym podkreślić pewną rzecz. Za każdym razem jak nakładam cienie nakładam korektor mocno kryjący z Revolution PRO camuflage w odcieniu C1. Pudruje tylko strefę pod łukiem brwiowym, nie całą powiekę.



KONSYSTENCJA



Miałam cienie marki Wibo. Post na ich temat nawet pojawił się bardzo dawno temu (klik). Mogę Wam tu szczerze powiedzieć, że to jest coś zupełnie innego. Tak zupełnie.



Matowe cienie

Szczerze, nie spodziewałam się, że te maty będą tak mięciutkie i wcale nie suche. Sprawia to, że lepiej się z nimi pracuje i w ogóle lepiej się z nimi żyję.




Błyszczące cienie


Mięciutkie, zwłaszcza morski cień, za który ZMALOWANĄ trzeba wynieść na ołtarze, ten cień jest tak magicznie piękny, że ach. Mi konsystencją te metaliczne cienie przypominają trochę tego typu cienie marki Revolution.



PIGMENTACJA



Ja się naprawdę nie mam do czego przyczepić przy tym punkcie. Nie są to też cienie wybitnie napigmentowane, ale są na pewno dobrze napigmentowane. Tego odmówić im nie można. Najbardziej imponuje mi cień matowy musztardowy. Cienie żółtopodobne są ciężkie. Ten ma naprawdę oszałamiający pigment.

To też jest tak, że same te cienie nie mają jaskrawych odcieniu, one są wszystkie trochę rozbielone. Bardziej stłumione.








PRACA Z CIENIAMI



Czas na najcięższą część tego postu. Ja w sumie nie do końca wiedziałam, czy będę mieć tą paletkę. Naoglądałam się różnych recenzji i trochę się uprzedziłam. Niestety. 


Cienie lubią być wklepywane, wtedy osiągacie maksimum pigmentu, jednak kiedy czasem próbujecie je rozetrzeć trochę tracą na intensywności, zdarza się że robią plamy. Bywa tak niestety zwłaszcza z cieniem brzoskwiniowym. On czasem lubi gdzieś tam nierówno się nałożyć. 


Z drugiej strony makijaże za każdym razem są dobrze roztarte, bo te cienie wbrew pozorom nie rozcierają się w nicość, czy szare plamy. 



Najciężej pracuje się z cieniem granatowym, jednak to samo jest w przypadku cienia w tym samym tonie z mojej ulubionej paletki ZOEVA OPULENCE. Trochę nie umiem sobie z takimi cieniami poradzić. 



Po za tym jest jeszcze jedna kwestia. Paletka jest w szafie Wibo, jednej z tańszych marek drogeryjnych, po którą nie sięgają profesjonaliści, a raczej zwykli zjadacze chleba. Pytanie, czy warto się bawić z paletką kolorową tyle czasu, bo ja nie oszukujmy się, bawiłam się nią każdego dnia. Mam wolne przed maturą i miałam czas na siedzenie i zabawę. Pytanie czy sprawdziłaby się na szybki, kolorowy makijaż dzienny.



Dałam paletkę Zmalowanej do zabawy mojej przyjaciółce Madzi, która nie nosi aż tak szalonych makijaży jak ja. Madzi opinia zgrywa się z moją, więc uspokaja mnie, że ta paletka jest naprawdę okej. 




OSYPYWANIE



W tym punkcie chciałabym podkreślić, że cienie są dość lotne i sypią się dość mocno. Ja robię makijaż tzw. metodą odwróconą, czyt. robię pierw oczy, potem resztę i tak jest mi najlepiej, robię to od zawsze, żeby mieć świeży makijaż twarzy. 







Jeśli planujecie pracować z cieniami na mokro, to faktycznie uzyskacie większy, lepszy efekt. Ja jednak jestem przeciwnikiem używania takiej techniki, za dużo zachodu. 





ROZŚWIETLACZ GOLDEN CREAM 




 Postanowiłam, że rozświetlacz będzie miał osobny akapit, mimo że wiadomo, możecie używać go jako cienia do powiek. Uwielbiam rozświetlenie. Do tego stopnia, że jeśli mam odkryty dekolt, to jestem zazwyczaj wysmarowana rozświetlaczem cała. Nie ma dla mnie czegoś takiego jak zbyt dużo błysku.





Jednak, zaczęłam ostatnio nosić minimalistyczny makijaż, głownie ze względu na łzawiące oczy od alergii. Jeszcze przy full makijażu dużo rozświetlacza przechodzi, to w momencie minimalistycznego, wygląda to trochę dziwnie.



Po pojawieniu się u mnie tej paletki i użyciu tego rozświetlacza byłam właśnie w takim minimalistycznym makijażu i pykło. On nie daje blasku nie wiadomo jak mocnego, ale taki elegancki. To przypomina mi taki blask od wewnątrz. Może nie to pełnego makijażu, bo trochę ginie, przy moim szalonym makijażu oka, jednak na co dzień.



Czy oczekiwałam czegoś innego? Trochę tak. W sensie w ogólnym rozrachunku jest plus, ale jeśli mamy wziąć pod uwagę, że to rozświetlacz Zmalowanej, to jestem trochę zawiedziona. Podsumowując, kąpać się w nim może nie będę, ale zostanie w mojej małej kolekcji.


NAKŁADANIE



Postanowiłam o tym wspomnieć, bo robi to różnice. Do tej pory używałam wachlarzyka do rozświetlacza. Dla mnie było to odpowiednie narzędzie, nadal jest w sumie. Jednak nie do tego produktu. Potrzebujecie czegoś bardziej skoncentrowanego. Używam do niego pędzelków do oczu, tych większych i nowości, czyli pędzelka z zestawu z Chin (post się pojawi jak już wszystko przyjdzie). 


Sposób nakładania też ma znaczenie. Warto o tym pamiętać testując różne kosmetyki. Wiecie, może spróbować z innym pędzlem, z innego włosia, na sucho, czy mokro. 










REASUMUJĄC




Długo myślałam co ja w sumie myślę o tej palecie. W końcu drogą dedukcji zrozumiałam, że ja lubię tą paletkę, ale nie jako samodzielny produkt. Podobają mi się cienie, bardzo nawet, jednak nie umiem nią wykonać pełnego zadowalającego mnie makijażu. On jest po prostu zbyt jasny i taki zbyt jaskrawy. 


Ja też jestem osobą, która do swoich makijaży wykorzystuje większość swoich cieni, raczej nie mam parcie na robienie jednego makijażu jedną paletą. Robię to tylko w ramach testów. Myślę, że w połączeniu z innymi cieniami można by stworzyć coś niezwykłego.


Tak jak już mówiłam na początku ma ona kolorystyka jest unikatowa, takich cieni nie mam w swojej kolekcji, a ja ostatnio przestałam się mieścić do swojego wyjazdowego kuferka, więc mam ich coraz więcej. 


Uważam, że jeśli, np chcecie czasem dodać coś kolorowego do swojego makijażu, albo zaczynacie swoją przygodę z makijażem kolorowym i próbujecie dodawać coś do zwykłego makijażu to jest to paletka bardzo spoko. 


Z drugiej strony trzeba trochę wprawy z pracą z cieniami, aby nie zirytować się na tą paletkę. To też nie są odcienie, które będą pasować wszystkim.







Ja się bardzo cieszę, że ją mam pewnie będę z niej w miarę często korzystać. Chociaż muszę Wam powiedzieć, że wykonując taki makijaż w pełni tą paletką, w niektórych wydaniach, czułam że wychodzę po za swoją strefę komfortu. Po prostu ostatnio często wychodzę z domu ( powiedziała aspołeczna Ala :D) i taki zielono- niebieski makijaż na żabę czasem przyciągał wzrok ludzi na ulicy. Jednak cóż. 

Czekam na moment kiedy moje oczy dadzą mi szansę na makijażowe zabawy i łączenie tych cieni z innymi.


Jeśli chcecie popatrzeć na takowe makijaże odsyłam Was na mój instagram (klik).




Jestem dumna, że osoby ze sfery internetowej dostają szanse na wypuszczanie produktów z markami, to jest coś z czego strefa beauty internetu powinna być dumna. 









Podoba Wam się kolorystyka paletki? Co o niej sądzicie? 





Trzymajcie się ciepło,


XOXO. 

0 Komentarze