Strony

Są takie książki, które zostają w nas na stałe. Historia po słowie „koniec” buzuje w człowieku jeszcze długi czas i domaga się myślenia o niej. Sporo takich książek przeczytałam w tym roku. Mój ulubiony typ książek to te, o których nie da się zapomnieć. Z pewnością jedną z nich był „Nielat” Piotra Kościelnego.













Bliska mi osoba namawiała mnie do przeczytania tej książki już od dłuższego czasu. Nie miała jednak żadnych oczekiwań w stosunku do tej pozycji. Pierwsze, co mnie zaskoczyło, to czas, w jakim osadzona jest akcja. Mamy tu do czynienia z Polską lat 90. w swojej pełnej krasie — ze światem po upadku komunizmu, ale z jego pozostałościami w ludziach i stereotypach. Historia zaczyna się od morderstwa znanego aktora, który zostaje zabity ciężkim narzędziem w melinie. Policjanci z wydziału zabójstw we Wrocławiu, z komisarzem Nawrockim na czele, stają oko w oko ze sprawą i próbują dowiedzieć się, kto nienawidził aktora na tyle, by go sprzątnąć.

W tym samym czasie toczy się historia Michała — dziecka z domu koszmarów, gdzie określenie „patologia” jest wręcz pochlebstwem. Zawsze, gdy tego typu historie dotyczą dzieci, boli to człowieka podwójnie, każdą komórką ciała. Dzieciństwo Misia nie pozostawiało złudzeń, że będzie lepiej. Każda decyzja pchała go coraz bardziej w niewłaściwe środowisko i w stronę niewłaściwych ludzi. Michał miał cel, miał dla kogo się starać, jednak życie napisało zupełnie inny scenariusz.

Książka obnaża każdy aspekt życia w tamtych latach w Polsce. Pokazuje, jak brudne układy polityczne wpływały na władzę i na życie zwykłych ludzi. Jak transformacja tak naprawdę przykryła dywanem bezpieczeństwa socjalistów i kołdrą ochrony tych, którzy byli „po właściwej stronie”.

Po lekturze czułam się brudna — tak, jakby splot wydarzeń ciążył mi na duszy. Czułam niesprawiedliwość i ogromny żal. Nie chcę zdradzać szczegółów, chcę za to polecić Wam tę książkę z całym jej bagażem. Jest fantastycznie napisana, a historia porusza do samego końca. Postaci są realne, wręcz namacalne. Jeśli szukacie książki, o której myśli się jeszcze długo po zamknięciu ostatniej strony, to gorąco zachęcam.

A Wy — co ostatnio czytaliście dobrego? Dajcie znać!

Trzymajcie się ciepło,

xoxo.

Brak komentarzy