Strony

2026 ma być rokiem lepszych decyzji – także finansowych


Mimo że w poprzednim roku ogarnęłam swój sposób zarządzania budżetem, nadal zdarza się, że coś się rozjeżdża i trzeba to poprawić. Dlatego zaplanujmy razem budżet na styczeń 2026.









1. Wyrzuć z głowy myśli


To moja metoda planowania nie tylko budżetu, ale też życia. Raz na jakiś czas siadam z kartką papieru i zapisuję wszystko, co siedzi w zakamarkach mojej głowy. Często są to luźne myśli, niezwiązane z niczym konkretnym, które po prostu gdzieś zalegają.


Kiedy je wypiszę, okazuje się, że wiele z nich wiąże się z finansami – bo nagle przypominam sobie o czyichś urodzinach, rocznicach albo innych okazjach, które trzeba uwzględnić w budżecie.


W styczniu mamy Dzień Babci i Dziadka. Jeśli chcecie sprawić bliskim z tej okazji prezenty, warto uwzględnić to w planach finansowych. Często są też urodziny lub inne rocznice, na które dobrze być przygotowanym.


Styczeń to dla mnie również miesiąc myślenia o oszczędzaniu składkowym, czyli odkładaniu małych kwot na większe wydatki – np. wakacje czy ubezpieczenie samochodu. Określam, jaka kwota jest mi potrzebna i do kiedy mam czas, żeby ją zebrać.


Ubezpieczenie samochodu płacę w listopadzie. W tym roku razem z przeglądem wyszło 600 zł. Zakładając, że w przyszłym roku koszt może wzrosnąć, przyjmijmy 750 zł.


Pełna kwota / liczba miesięcy odkładania = miesięczna składka


Na przykład:


750 zł / 10 miesięcy = 75 zł (zaokrąglam do 70 zł)


W ten sposób co miesiąc odkładam 70 zł do koperty przeznaczonej na ubezpieczenie. Tak samo robię ze świętami, wakacjami i innymi większymi wydatkami, które mnie czekają.


2. Zaplanuj koszty stałe


To wydatki niezmienne co miesiąc: raty kredytów, czynsz, opłaty za prąd, gaz i wodę. Wszystko zależy od tego, jak rozliczacie się w swoim gospodarstwie domowym.


My wodę płacimy raz na kwartał, prąd co dwa miesiące, a czynsz i gaz co miesiąc. Po takim czasie jestem w stanie mniej więcej zaplanować, ile wydamy na każdą kategorię. Zawsze zakładam kwoty „z górką” – wolę, żeby coś zostało, niż rozczarować się pod koniec miesiąca.


Moje koszty stałe to:

mieszkanie, woda, gaz, prąd, internet, Orange, raty, subskrypcje.


3. Oszacuj koszty zmienne


Koszty zmienne to te kategorie, które co miesiąc wyglądają trochę inaczej. Mimo to staram się planować na nie zbliżone kwoty. Zmienia się raczej struktura wydatków niż ich łączna wysokość.


To właśnie z różnicy między planem a wykonaniem pojawiają się nieplanowane oszczędności. Kategorie mogą się różnić w zależności od stylu życia.


Moje koszty zmienne to:

szynszyle, dietetyk, jedzenie, paznokcie, paliwo.


Czasem dodaję też dodatkowe kategorie – np. jeśli planujemy zakup kurtki, zapisuję to właśnie tutaj.


Po prawie roku budżetowania wiem już mniej więcej, ile wydajemy np. na szynszyle. Ich utrzymanie to koszt około 150–200 zł miesięcznie, w zależności od potrzeb i momentu zakupu.


Budżet na jedzenie to największy wydatek w naszym domu – myślę, że u wielu osób jest podobnie. Zwykle zakładam 1800–2000 zł miesięcznie, razem z chemią i higieną osobistą. Wiele posiłków jemy razem, ale ze względu na moje odchudzanie część jemy osobno. Staramy się robić większe zakupy raz w tygodniu, a w międzyczasie dokupować warzywa czy pieczywo.


4. Oszczędności muszą być zaplanowane


U mnie oszczędności są planowane tak samo jak wydatki. Na początku miesiąca określam konkretne kwoty na poszczególne cele i pierwsze, co robię po otrzymaniu wypłaty, to przelewam pieniądze na oszczędności.


Działam zgodnie z zasadą „płać najpierw sobie”. Dzięki temu przejmuję kontrolę nad finansami – pierwszy przelew idzie na konto oszczędnościowe, a nie na przypadkowe wydatki. Oszczędności stają się priorytetem, a nie przykrym obowiązkiem, o którym zapominam w połowie miesiąca.


5. Testuj, sprawdzaj i dopasowuj


Nie da się wiedzieć, czy coś nam odpowiada, jeśli tego nie sprawdzimy. Budżet to zawsze metoda prób i błędów. Na początku nie będzie idealnie – trzeba znaleźć sposób, który faktycznie działa.


W styczniu planujemy eksperyment: podział wydatków na tygodnie i operowanie gotówką. Chcemy sprawdzić, czy taka metoda sprawdzi się u nas najlepiej.


6. Żyj i działaj


Plan to jedno, ale realizacja jest kluczowa. Samo zapisanie struktury budżetu nie wystarczy – każdego dnia trzeba pamiętać o swoich celach i konsekwentnie do nich dążyć, żeby na koniec miesiąca zobaczyć efekty.


To wszystkie moje rady dotyczące planowania budżetu na styczeń. Dajcie znać, czy pod koniec miesiąca chcecie podsumowanie tego, jak poszedł nam nasz budżet.


Trzymajcie się ciepło,

xoxo

Brak komentarzy