CO ZABIERAM ZE SOBĄ NA TYGODNIOWY WYJAZD- PIELĘGNACJA

Hej,

Wykorzystując okazję, że wyjeżdżam postanowiłam pokazać Wam jakie kosmetyki zabieram ze sobą. Już po latach zabierania ze sobą rzeczy niepotrzebnych do pielęgnacji opracowałam sobie listę rzeczy, które zabieram. Po prostu przestałam się łudzić, ze jeśli nie robię czegoś regularnie w domu, to nagle zacznę na wyjazdach. Także mam nadzieję, że spędzicie miło czas, zapraszam!



PIELĘGNACJA WŁOSÓW


Nawet jak jadę gdzieś na niewielką ilość czasu potrzebuję tony kosmetyków do włosów. Sam szampon nie wystarcza, niestety.



Szampon


Możecie zauważyć opakowanie po piance do twarzy marki Isana, które służy mi jako rozrabiacz do szamponu. Jest małe, poręczne, dobrze mi się z niego korzysta. Ogólnie nie narzekam. 

Tak dobrze widzicie, żel do higieny intymnej dostępny w Rossmannie też się tu znalazł. Testuje metodę mycia skóry głowy płynem do higieny intymnej, więc po prostu zabieram go ze sobą. Po za tym kolejny produkt z niewielką pojemnością w pojemnej butelce. 


Odżywka 


Nowość w moim składzie kosmetycznym. Odżywka Loreal Elseve Dream Long rozplątująca kłaki. Po pierwsze zapach ma tak obłędny. Ja tam czuję nutkę kokosa. Użyłam dopiero raz więc nie wiem co o niej sądzę do końca, jednak będziemy testować na wyjeździe. Pierwsze co mogę powiedzieć, że przyjemnie się po niej czesze włosy, więc być może będzie nowym hitem. 



Ochrona przeciwsłoneczna

Produkt marki Avon do ochrony przeciw działaniu promieni UV stosuję od jakiegoś czasu, czy widzę jakieś efekty? Nie, ale myślę, że to jak stosowanie filtrów, ma to zabezpieczać na dłuższą metę. Nie bardzo jest to produkt, którego efekty widać. Po prostu używam profilaktycznie. Ma też przyjemny zapach. 


Suchy szampon

Miniatureczka szamponu Batise, bez zakrętki, zawsze je gubię. Wersja dodająca objętości. Uwielbiam szampony marki Batise, chociaż samych suchych szamponów nie lubię, nie używam często, bo robią z moich włosów szopę.  Biorę go tak w razie awarii. 





PIELĘGNACJA CIAŁA


Depilacja

Ja używam maszynek, więc po prostu jedną sztukę z sobą zabieram. Te marki Gillette bardzo lubię. 

PYTANIE: Jakie są Wasze ulubione metody depilacji? 


Nawilżanie

Nie jestem zbytnio fanką balsamowania, ale ostatnio zmuszam się do tego regularnie, bo moja skóra przechodzi jakiś taki gorszy czas i jest bardzo przesuszona. Polubiłam się z balsamem marki SOLVERX. Taki nie za gęsty, ale nie za wodnisty. Ma bardzo delikatny zapach. Nie uczula, nie podrażnia skóry po goleniu. Nawilża w takim naprawdę zadowalającym stopniu. Mógłby mieć pompkę, ale to już osobista preferencja. 



Ochrona przed potem

Większość życia używam dezodorantów w sprayu, uważałam, że chronią lepiej. Przekonałam się, że te w kulce podobają mi się bardziej i lepiej się utrzymują. Fakt trzeba sekund parę poczekać po aplikacji, ale efekt jest tego wart, Nie uczula mnie. Garnier ActionControl wytrzymał też ze mną matury, gdzie wiadomo ze stresu człowiek poci się bardziej. Po za tym to jest poręczniejsze niż butelka z atomizerem. 






PODSTAWOWA PIELĘGNACJA TWARZY



Żel do twarzy

Od ponad miesiąca używam żelu do twarzy marki Sylveco w wersji tymiankowej. Naprawdę pachnie tymiankiem. Ma lejącą konsystencję, trochę cieknie przez palce. Bardzo go lubię. Dobrze oczyszcza, nie zostawia jednak skóry takiej piszczącej. Faktycznie koi podrażniona trądzikiem skórę. Ma pompeczkę i wbrew pozorom jest wydajny. Lubimy się i dlatego zabieram mojego kompana ze sobą. 




Tonik 

Wiecie, że zaraz po żelach i innych myjadłach do twarzy, kocham toniki. Dlatego próbuję co róż to nowego. Wszystkie przelewam do buteleczki z atomizerem.  Tak nie marnuję ani produktu, ani płatków kosmetycznych, po za tym po prostu lubię taką metodę aplikacji. Tonik oczyszczający marki EOLAB jest po prostu dobrym tonikiem. Szału nie robi, krzywdy też nie. W wieloetapowej rutynie pielęgnacyjnej się sprawdzi. Jednak dla mnie nie ma aż takiego " wow". Wolałabym dołożyć trochę i kupić zielony tonik marki Vianek.  Ten zły nie jest, ale do ideału mu brakuje.


Krem na dzień 


Co musi mieć w sobie idealny krem do twarzy? Musi być lekki, ale nawilżający, fajnie jakby miał SPF i współgrał z makijażem. Aktualnie zużywam krem marki AVON True nutraeffects. Zużywam, bo kupiłam go w czasach kiedy lubiłam takie gagatki ze słabym składem. Teraz bym się już nie zdecydowała. Chociaż lubię go.  Ma wszystkie cechy idealnego kremu na dzień, ale nieidealny skład. Niestety. 


Krem na noc



Tu już ulubiony kosmetyk marki Bielenda. Niektóre serie tej marki mają naprawdę dobry skład. Tak jest z tą serią, czyli Botanic Spa Rituals. Jest to dość gęsty produkt, który dobrze nawilża, łagodzi i koi skórę. Uwielbiam go na noc. Zdarza mi się też w mniejszej ilości stosować na dzień. Pachnie delikatnie. Nie zapycha. Z jednej strony jest dość ciężki, bo szklany, co jest minusem, z drugiej strony lesswaste. 




PIELĘGNACJA DODATKOWA



Serum z witaminą C

A właściwie kropelki z witaminą C marki JUVIT dla dzieci. Nie chcę za dużo rozwodzić się w tym poście o tym kosmetyku, bo planuję osobny post mu poświęcony. Nie używam go codziennie, bo dla mnie trochę za tłusta konsystencja. Pachnie ładnie, smakuje też okej ( :D). Co do efektów musicie poczekać do postu o nim.


Peeling


Ten produkt zmienił moje podejście do złuszczania naskórka. Uwielbiam peeling marki Tołpa. Skóra po nim jest miękka, nawilżona, oczyszczona. Jest prosty w użyciu. Nie podrażnia. Ma też świetne opakowanie, które możemy zgnieść do ostatniej kropelki, używam dwa razy w tygodniu. Jak się skończy na pewno do niego wrócę, chociaż mam ochotę przetestować hit internetu z TheOrdinary, więc może poczekać kolejna tubka, ale naprawdę. Nie piecze mnie skóra podczas użytkowania, ale wiem, że tak może być. Potwierdzam więc, że wszystkie pogłoski z czeluści internetu mówią prawdę. Produkt petarda. 


Maseczka


Maseczkę marki Babuszka Agafia chcę zużyć po prostu. Mam ją sporo czasu i ochotę na coś innego. Mimo, że Fitoaktywna maska jest świetna, to drażni mnie sposób jej zmywania. Wiecie co jest najlepsze? Ona pachnie i wygląda jak mus truskawkowy. Zostawia skórę miekką, dobrze nawilżoną, zregenerowaną. W dodatku wyrównuje koloryt i nie zaostrza problemów z trądzikiem. Podoba mi się też opakowanie. 

Na zdjęciu widzicie też moje nowe cudo, czyli szpatułkę do masek z Aliexpress, będą pierwsze testy na moim wyjeździe, ale powiem Wam, że czuję się podekscytowana. Tak bardzo nie lubię brudzić rąk podczas nakładania masek. W poście zbiorowym o moich zakupach z Chin powiem Wam więcej, a musi przyjść tylko chyba jedna rzecz, więc wyczekujcie. 


Walka z niedoskonałościami


Maść cynkowa zawsze ratuje sprawę jeśli chodzi o nieprzyjaciół na twarzy czy ciele. Moja cera w dodatku przeżywa gorszy okres, więc na bank się przyda.  Najcudowniejsze jest to, że ona kosztuje mniej niż 5 zł w aptece, a starcza na długie miesiące. 




To wszystko co zabieram ze sobą na tygodniowy wyjazd. A Wy? Co zabieracie ze sobą z kosmetyków pielęgnacyjnych? 



Trzymajcie się ciepło,

XOXO. 


0 Komentarze