Strony

Wieki nie pisałam recenzji paletki do makijażu oczu. Składa się na to wiele czynników. Pierwszym i najważniejszym jest to, że praktycznie od roku nie kupuję nowych paletek cieni, a poza tym mam swoje zapasy, które wystarczą mi na wiele miesięcy. Wśród prezentów urodzinowych, które dostałam, znalazła się paletka Douglas Glam Fantasy, więc postanowiłam o niej napisać.















Produkt zawiera 6 cieni: 2 matowe i 4 błyszczące:

  • Vanilla – jasny, przejściowy beż; za ciemny jako cień pod łuk brwiowy,

  • Sensation – błyszczący, rozbielony róż,

  • Fairytale – błyszczący cień w kolorze starego złota,

  • Temptation – błyszczący czerwony odcień,

  • Gingerbread – matowy, ciepły brąz,

  • Golden Lover – błyszczący złoty kolor.







Paleta zamknięta jest w małym, kwadratowym kartoniku i posiada kompaktowe lusterko. Uważam, że jej forma jest idealna, aby zabrać ją na święta lub inne wyjazdy. Cienie mają kremową konsystencję i bardzo ładnie się rozcierają. Bez problemu przechodzą między sobą.

Cienie błyszczące są raczej w starszej formule – mają dużo koloru i mniej błysku. Obecnie bardziej preferuję cienie typu „iskierki”, które mają delikatniejszą bazę kolorystyczną. Praca z tymi cieniami jest jednak bardzo przyjemna: nie robią plam i nie sprawiają problemów.

To fajna, kompaktowa paleta, idealna do wykonania dziennego makijażu. Jeśli szukacie czegoś dobrego i niewielkiego, to serdecznie polecam!

A Wy, co testowaliście ostatnio?

Trzymajcie się ciepło,
xoxo 💋


Brak komentarzy